lektury - Antygona

1. Zadaj pytanie
2. Odpowiedz
3. Dowiedz sie więcej

Polecane pytania


Dodaj swoje zadanie domowe za darmo

Antygona...
Napisano 19-05-2005 13:27
, przez agusia565
Siemka: Błagam o pomoc!! Przerabiam teraz Antygone i potrzebuję dużo Argumentów żeby oskarżyć Antygonę (jestem oskarżycielem:() Pomocy!!!
odp...
Napisano 09-06-2026 12:16:29
, przez zadane
Sprobuj na https://dojrzewamy.pl. Pisza ponad 2000 odpowiedzi dziennie!
odp...
Napisano 19-05-2005 14:42
Wysoki Sądzie! Szanowni Zgromadzeni!

Żyjemy w czasach, gdy samowola jest na porządku dziennym. Każdy z nas spotyka się z Objawami lekceważenia ogólnie przyjętego prawa. Zaczyna się zwykle niewinnie – Sprzeciwianie się woli ojca, drobne występki, kradzieże. Lecz buntownik zachęcony Bezkarnością zdolny jest posunąć się o wiele dalej. Zło trzeba zniszczyć w samym jego Zalążku. Stoimy przed trudnym zadaniem. Dziś musimy osądzić czy Antygona jest winna swego czynu, bowiem złamała ona prawo króla Kreona. Pochowała Ona swego brata pomimo zakazu wydanego przez panującego władcę. Postąpiła Ona bardzo szlachetnie i moralnie wobec swego brata. Ale czy to ją usprawiedliwia? Łamiąc prawa króla podważyła jego autorytet.
Przybliżmy krótko zajście tego haniebnego czynu. Antygona dowiadując się o śmierci swojego brata, postanowiła postąpić zgodnie z prawami boskimi, nie stosując się do praw królewskich. Pochowała go. Antygona powinna zostać ukarana, ponieważ prawo obowiązuje wszystkich, wszyscy są wobec niego równi. Kierowana impulsem złamała prawo i naraziła na śmierć swoją siostrę. Zachowała się egoistycznie, nie zważając na konsekwencję swojego czynu. Nie czuła skruchy, gdy złapano ją na przestępstwie. Wręcz przeciwnie- pyszniła się swoją odwagą i zuchwalstwem. Jeśli miałaby w sobie choć
odrobinę rozsądku i pokory, to pochowałaby swojego brata po kryjomu. Ale nie! Ona
butnie i oficjalnie złamała dekret wydany przez Kreona. Ta śmierć jest karą za jej
zuchwalstwo, nieposłuszeństwo i lekkomyślność.
Obowiązkiem dobrego władcy jest wydawanie sprawiedliwych zarządzeń natomiast
obowiązkiem dobrych poddanych jest ich ścisłe przestrzeganie. Antygona świadomie
złamała wydane przez panującego polecenie, przez co stała się przestępcą. Mimo, iż
pochodziła z królewskiego rodu, dosięgła ją ręka sprawiedliwości. Co by było gdyby
Antygona nie poniosła konsekwencji swojego czynu? Co stałoby się z przyjętym
prawem?
Więc drogi sądzie, ławo przysięgłych Antygona jak najbardziej powinna być ukarana.


P.S. Mam nadzieje, ze wystarczy :)
Przyda ci się na pewno mowa okarżająca ...
Napisano 19-05-2005 14:54
, przez Hiltruda
Przyda ci się na pewno mowa okarżająca Antygonę:

Wysoki Sądzie, Panie Obrońco, Panie i Panowie, Zakończony został proces w sprawie Antygony z rodu Labdakidów, siostry zdrajcy Polinejkesa. Godzi się przypomnieć całą sprawę raz jeszcze.


Polinejkes, chciwy władzy, sprowadził na nasze miasto zagładę w postaci obcych wojsk. Nie trzeba dodawać, iż chciał zdobyć Teby kosztem krwi niewinnie przelanej.

Gdyby ówczesny nasz władca, Eteokl, nie poświęcił życia własnego w obronie miasta, z Teb nie pozostałby kamień na kamieniu. Kto wie, czy pod jarzmem despoty kierującego państwem przy pomocy obcych, wrogo nastawionych wojsk, byłoby nam teraz dane cieszyć się życiem swoim i swoich bliskich.

Miłościwy nasz król, Kreon, po wstąpieniu na tron postanowił słusznie nadać różny charakter pogrzebom obu braci- Eteokla- obrońcy oraz Polinejkesa- zdrajcy i złodzieja. Wydał więc zakaz grzebania zwłok Polinejkesa, aby ostrzec jego potencjalnych naśladowców.

Lecz Antygona z premedytacją złamała ten zakaz, mimo że dotyczył on wszystkich obywateli. Wszystkich, bez wyjątku.

Wiedziała, że grozi za to kara śmierci, lecz może liczyła na zbagatelizowanie jej występku ze względu na łączące ją z Kreonem pokrewieństwo.

Czy dobry, sprawiedliwy, dążący do równości wszystkich wobec prawa władca może jednak pozwolić na tego typu łamanie ustalonych reguł, szczególnie, gdy chodzi o dobro zbiorowości, o dobro państwa?

Mój kolega mecenas w swojej linii obrony kładł nacisk na miłość oskarżonej do brata, normy obyczajowo- religijne, uczynił z niej prawie bohaterkę, męczennicę walczącą w obronie godności człowieka.

Czyż jednak powyższe argumenty mają jakąkolwiek wartość wobec złamania, zdeptania dekretu ustanowionego przez władcę państwa! Przez władcę, który dbając o dobro i bezpieczeństwo mieszkańców państwa, nie może sobie pozwolić na dbanie o interes jednostki oraz tolerowanie samowolnego łamania ustanowionych reguł!

Wyobraźmy sobie taką sytuację: każdy z obywateli państwa zaczyna kierować się emocjami; tym, co według niego jest dobre i właściwe, co w danej sytuacji stosownie- jego zdaniem- należy czynić. Na efekt nie trzeba by było długo czekać- w państwie, szczególnie tak osłabionym jak Teby, zapanowałby chaos i anarchia, które niechybnie doprowadziłyby do upadku.

Czy w obliczu przedstawionych prawd można w państwie, które chce się zwać ?państwem prawa? tolerować tak jawny przejaw buntu i zdrady?

Należy niezaprzeczalnie ukarać złamanie przez oskarżoną praw regulujących życie w państwie!

Żądam najwyższego wymiaru kary!
http://sciaga.interia.pl/id/bryk/www/art/art2?kat_id=586&art_id=6614&pk=1
pytanie:
odpowiedź: